Co Powoduje, Że Dzieci Się Wypalają i Rezygnują Ze Sportu Mimo Posiadanych Uzdolnień i/lub Wcześniejszej Pasji Do Sportu?

Swojego czasu przez 8 kolejnych lat jeździłem na obozy sportowe i każdego roku spędzałem na nich miesiąc, a czasami nawet dwa miesiące – zawsze na co najmniej 3-4 turnusach. Dzięki temu miałem możliwość pracy z ok 500 dzieciakami (w wieku 5-16 lat).

W większości były to raczej usportowione dzieci, które lubiły sport a naszym zadaniem było to, żeby to zamiłowanie pielęgnować. Ich poziom sportowy był oczywiście zróżnicowany jednak nie miało to większego znaczenia.

Raz dostałem pod opiekę chłopca, który miał dopiero 5 lat, a już pływał czterema stylami. Nie to mnie jednak zdziwiło, choć niewątpliwie jest to coś wyjątkowego. Bardziej niesamowity był jednak fakt, że pływał lepiej niż dużo starsi od niego!

Postanowiłem podrążyć temat i zapytałem jego trenerkę ile czasu on już trenuje, skoro w tak młodych wieku ma takie umiejętności. Okazało się, że…od 2. roku życia…po 3-4 razy w tygodniu! Głównie była to decyzja rodziców, którym bardzo zależało na tym, żeby zrobić z niego pływaka.

Moja koleżanka (trenerka) próbowała na nich wpłynąć, ponieważ nie uważała, żeby kilkulatek tyle czasu spędzał na basenie, mimo, że sama widziała w nim duży potencjał. Oboje jednak zgodziliśmy co do tego, że potencjał potencjałem, ale okres dziecięcy to..okres dziecięcy z wszystkimi jego konsekwencjami.

Rodzice jednak niewiele sobie z tego robili i postawili sprawę dość jasno – jeżeli nie chce trenować ich dziecka tyle razy w tygodniu, to zmienią trenera, bo jakiś na pewno się zgodzi – zwłaszcza, że chłopiec był naprawdę uzdolniony, bardzo zaangażowany i wyjątkowo zmotywowany do treningu. Do czasu.

No właśnie – tutaj przechodzimy do sedna.

Okazało się, że mój niepokój o przyszłość tego dziecka był uzasadniony. Chłopiec potrenował tak jeszcze trzy lata i…wypalił się. Treningi przestały sprawiać mu przyjemność, obniżyło się jego zaangażowanie, a efekty treningowe mocno wyhamowały.

Rodzice próbowali różnych form motywacji, w końcu jednak się poddali. Jak opowiadała mi potem koleżanka, byli załamani. Trudno się dziwić. Nie tylko musieli się pogodzić z tym, że ich dziecko nie będzie mistrzem pływania, na co tak bardzo liczyli i czemu tyle poświęcili (czasu, pieniędzy i energii), ale wręcz musieli poradzić sobie z problemem zniechęcenia do jakiegokolwiek uprawiania sportu.

W międzyczasie dowiedziałem się, że treningi, mimo, że poświęcał im tak wiele godzin w tygodniu, były jedynym jego zajęciem pozalekcyjnym – dodatkowo chodził na lekcje muzyki i, jeśli dobrze pamiętam, języka.

Czym było spowodowane to wypalenie?

Są cztery główne powody, dla których dzieci w pewnym momencie czują „wypalenie” i w konsekwencji mogą przez to zrezygnować z uprawiania sportu:

    • zbyt duże zaangażowanie w sport, zwłaszcza ten zorganizowany (m.in. chodzi o zbyt dużą ilość treningów oraz zbyt częsty udział w meczach lub zawodach sportowych),
    • zbyt silna motywacja (także ta wewnętrzna – jeżeli jej poziom jest zbyt wysoki to w zderzeniu z motywacją zewnętrzną może przynieść odwrotne skutki do zamierzonych),
    • zbyt silna presja ze strony otoczenia – dotycząca uczestnictwa i starania się na treningach, meczach zawodach, a także oczekiwanie wyników w zbyt szybkim okresie,
    • pozbawianie dziecka możliwości spontanicznej zabawy (samodzielnie lub z kolegami/koleżankami) poprzez organizowanie mu czasu w tygodniu tak, że praktycznie ciągle ma jakieś zajęcia (szkoła/przedszkole, treningi, lekcje muzyki, lekcje językowe itp.)

Jak, w prosty sposób, można sobie poradzić z „wypaleniem” u dzieci?

    • nie dopuścić do „wypalenia” – można to osiągnąć koncentrując się w pracy z nimi na trzech najważniejszych elementach:
        • rozwijanie motywacji wewnętrznej (na optymalnym poziomie),
        • zapewnienie im środowiska, w którym będą mogły rozwijać swoją autonomię – w odniesieniu do podejmowania różnych prostych decyzji, rozwiązywania prostych problemów,
        • wzbudzanie poczucia radości z uprawiania sportu wspólnie z innymi.
    • gdy zaczniemy zauważać pierwsze symptomy „wypalenia” u dziecka należy nieco mu odpuścić – np. dać mu tydzień przerwy od jakichkolwiek zajęć.

I to nie jest tak, jak kilka razy słyszałem od trenerów lub rodziców, że „wypalenie młodego sportowca oznacza tylko tyle, że ma zbyt słabą psychikę, a to znowu oznacza, że i tak nie zostałby profesjonalnym sportowcem”.

Pamiętajmy – chęć „bycia dzieckiem” – czyli zabawy, spontaniczności, bezkarności – nie oznacza słabej psychiki, ale jest prawem każdego młodego człowieka. Nie można przeskakiwać pewnych etapów w jego rozwoju, czy nawet ich przyspieszać. „Etap dziecka”, z wszystkimi jego uwarunkowaniami, to szalenie ważny okres, od którego bardzo dużo zależy. Dlatego rozwijajmy dzieci sportowo, niech trenują i uczą się rywalizacji sportowej, ale dajmy im przede wszystkim możliwość, żeby były dziećmi i pozostały nimi najdłużej jak się da!

Wracając do sytuacji z pięcioletnim chłopcem, o której wspomniałem w powyższym tekście, to jak uważacie, kto zawinił bardziej:

  1. rodzice, którzy tak bardzo chcieli, żeby ich dziecko, u którego zauważyli uzdolnienia do pływania, rozwinęło je i zostało pływakiem?
  2. trenerka, która mając większą wiedzę powinna skuteczniej uświadomić rodziców?
  3. a może w ogóle nie można tego rozpatrywać w kategoriach winy?

Zostaw odpowiedź